wtorek, 16 maja 2017

Ojczyzna Ojczyzn staje się homogenicznie pogańska, intelektualnie rozmyta




"Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) zaleca potrzebę wprowadzenia waluty światowej, która w efekcie położy kres narodowym bankom i monetom. Ich miejsce zajęłyby tak zwane ogólnoświatowe banknoty kredytowe wymieniane przez banki."

"Należy także pamiętać, że w Europie znajduję się największa militarna organizacja, jaką jest NATO, a to dla Globalistów jedna z pierwszorzędnych rzeczy."

Nowy porządek świata. Ideologia, fanatyzm, mit, legenda, fakt czy teoria spiskowa? Są to pytania retoryczne, ponieważ już od samego początku powstania strony globalne-archiwum.pl dowodzimy iż jest to współcześnie realizowana tajna agenda rządowa na czele, której stoją ludzie z pogranicza Syjonizmu, Bankowości i światowej finansjery. To też pisząc artykuł o czasach ostatecznych nie można pominąć zagadnienia Nowego Światowego Porządku czy też Nowego Łady Globalnego. Ten aspekt, ta polityczno ekonomiczna agenda całkowicie wpisuje się w całość wydarzeń eschatologicznych na naszej planecie, wydarzeń, jakie poprzedzą przyjście Antychrysta i będą stanowić fundament jego władzy na Ziemi.

Obecnie głównym celem działań związanych z realizowaniem agendy NWO, jest bliski Wschód na czele z Syrią oraz Europa. Czy Europejska Wspólnota Gospodarcza EWG jest, zatem eksperymentem czy może modelem Nowego Ładu Świata? O EWG nie mówi się zbyt wiele, nie pisze się za dużo to też dziś my napiszemy o Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Otóż wielu czołowych przedstawicieli EWG uważa, że źródło obecnego chaosu i nieporządku w świecie jest nieznane i zaleca potrzebę wprowadzenia waluty światowej, która w efekcie położy kres narodowym bankom i monetom. Ich miejsce zajęłyby tak zwane ogólnoświatowe banknoty kredytowe wymieniane przez banki.

Zaskakująca ilość ludzi na naszym globie, nie ma najmniejszego pojęcia, że w świecie istnieją organizacje, które szykują się do zamachu na najwyższą skalę. Światowa Finansjera zaplanowała pozbawić narody tożsamości na rzecz Nowego Ładu Światowego. Autorzy projektu ciszą się, że przeciętnemu człowiekowi taki pomysł wydaje się nie tylko niebezpieczny, ale wprost szalony. Oczywiście to nie jest nobliwa idea, ale Machiawelizm do kwadratu. Entuzjastami Ekonomiczno Politycznego rozwiązania wszelkich problemów w światowej skali są Globaliści.



Owi Globaliści posiadają w swoich rękach sieć przewrotnych organizacji ,,ustawionych’’ do swojej dyspozycji na całym globie, za przykład można podać Georga Sorosa, według naszej redakcji jest to główny Mason Europy, tak zwana głowa węża. Otóż ten człowiek posiada między innymi organizacje będące fundacjami, które w Polsce działają na rzecz NWO i są przeciwne idei Narodowościowej. W większości wyznają apoteozę człowieka maszerującego po drabinie postępu, co jest teoretycznie słuszne, ale i równie złudne, słodka idea zawierająca truciznę. Jeszcze do niedawna Stary Kontynent był homogenicznie chrześcijański, obecnie jakieś demoniczne siły działają z taką mocą, że Ojczyzna Ojczyzn staje się homogenicznie pogańska, intelektualnie rozmyta i całkowicie bez pewnego rodzaju kręgosłupa moralnego.

Rzecz jasna Europa stanowi nie tylko potęgę ekonomiczną, ale przede wszystkim bank wspaniałych umysłów ludzkich, okrzepłych w Zachodniej Kulturze. Nimi chcą rządzić i kierować NAJMĄDRZEJSI Z MĄDRYCH zrzeszeni w tajnych bractwach. Mają oni po swojej stronie Apokaliptyczną Bestię, która coraz częściej jest uosabiania z Belgią, ale o tym napiszemy w dalszej części, gdyż jest to szalenie ważna kwestia. Dziś Europejska Wspólnota Gospodarcza została już praktycznie całkowicie opanowana przez Elity dążące do wprowadzenia Nowego Światowego Porządku. Dodatkowo należy także pamiętać, że w Europie znajduję się największa militarna organizacja, jaką jest NATO, a to dla Globalistów jedna z pierwszorzędnych rzeczy.



Źródło. globalne-archiwum.pl

poniedziałek, 15 maja 2017

Anonymous ostrzega !



W najnowszym filmie zamieszczonym na serwisie YouTube, grupa Anonymous ostrzega, że nadchodzi III wojna światowa. Wszystko ma się zacząć na Półwyspie Koreańskim. Wojna okaże się o wiele bardziej przerażająca, niż można się tego spodziewać i zdewastuje cały świat. Autorzy filmu argumentują, że ten największy w historii konflikt jest nieuchronny. Mają to zwiastować ruchy wielkich mocarstw w okolicy Półwyspu Koreańskiego. "Wojna będzie wyjątkowo zażarta, brutalna i krótka. Zdewastuje świat zarówno na poziomie środowiska naturalnego, jak i na poziomie ekonomicznym" - ostrzega osoba pojawiająca się przed kamerą w białej masce.

Jak przekonują Anonymous, zaangażowanie Stanów Zjednoczonych, Chin i Japonii w konflikt z Koreą Północną, tylko niepotrzebnie zaognia sytuację. Wśród zwiastunów nadchodzącej wojny wymieniono m.in. apele chińskiego rządu, by obywatele Chin wracali z Korei Północnej, czy wezwania Japonii do przeprowadzenia międzynarodowej debaty nad zakazem uderzenia wyprzedzającego. Niepokoić powinny nas również przeprowadzony w ciągu ostatniego miesiąca transport 1250 amerykańskich żołnierzy na północ Australii, czy coraz częstsze próby rakietowe przeprowadzane przez Kim Dzong Una. Czy faktycznie lokalne wojny w Iraku, Syrii, Jemenie czy Afganistanie będą niebawem niczym w porównaniu z tym, co nas czeka?


środa, 12 kwietnia 2017

Kim Dzong-Un podjął decyzję o tym, aby 25 procent mieszkańców Pjongjang opuściło miasto w trybie natychmiastowym

Świat na krawędzi wojny. Ewakuacja ponad pół miliona osób. Szykuje się wspólne uderzenie dwóch mocarstw

Zgodnie z postanowieniem należy pilnie ewakuować 600 tys. osób. Powodem takiej decyzji mają być napięte stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.Jedna z interpretacji mówi o tym, że schrony bombowe Pjongjang nie są w stanie pomieścić całej populacji stolicy Korei Północnej, dlatego też część osób będzie musiała opuścić miasto. W pierwszej transzy ma być to 25 procent mieszkańców.

Według drugiej wersji działania Kim Dzong-Una to efekt „kontroli populacji”.

Podano również informację o tym, że wykryto okręt rakietowy przewożący na pokładzie 154 rakiet typu Tomahawk, należący do US Navy, w pobliżu wybrzeża półwyspu koreańskiego.

Według relacji południowokoreańskich mediów sytuacja w sąsiednim kraju jest bardzo napięta, a naród przygotowywany jest na „dużą wojnę”. Wiele osób ma żegnać się z bliskimi, miejscami pracy itd.

Zgodnie z innymi informacjami kilka dni temu widziano w Chinach wojska pomocnicze i załogi lekarzy, które zmierzały do granicy z Koreą Północną. Media podały także informacje, że Chińczycy rozmieścili na granicy z Pjongjangiem 150 tys. żołnierzy.

Z kolei amerykański generał H. R. McMaster powiedział, że Stany Zjednoczone rozmieszczają okręty rakietowe w regionie, a konkretnie w okolicach Japonii. Taką decyzję nazwał rozsądną ze względu na prowokacyjne zachowanie Korei Północnej.

Sytuacja jest szczególnie napięta od kilku dni. Wczoraj Donald Trump napisał na Twitterze, że Korea Płn szuka kłopotów. Jeśli Chiny nie pomogą, rozwiążemy je sami. USA.

Wydaje się jednak, że samodzielne działanie nie będzie konieczne.

Chiny ostrzegły bowiem, że zbombardują instalacje militarne Korei Północnej, jeśli tyran Kim Dzong Un przekroczy dopuszczalne granice.

Państwowy dziennik będący tubą propagandową rządzącej Komunistycznej Partii Chin napisał, że zdaniem władz w Pekinie są granice, poza które nie wolno się posunąć. Jeśli je przekroczy (Kim Dzong Un – Red.) będziemy ich bronić za wszelką cenę, aby chronić bezpieczeństwo i stabilność północno-wschodnich Chin, włącznie z uderzeniem militarnym.

Źródła: dailystar/koreajoongangdaily/pravda/mengnews/wolnosc24

" Lepper nie zdążył powiedzieć tego, co wiedział, a szkoda, bo gdyby zdążył, najnowsza historia Polski mogłaby potoczyć się inaczej. "



Z byłym mjr. ABW Tomaszem Budzyńskim, prowadzącym rozpoznanie Andrzeja Leppera, rozmawiała Aldona Zaorska

Ludzie, którzy mieli dużą wiedzę i byli blisko prawdy, w III RP byli niszczeni systemowo. Tym bardziej niszczono ich wiarygodność i reputację, im bardziej zagrażali poważnym interesom i wpływowym osobom, które za nimi stały. Za swoje odkrycia płacili wysoką cenę oskarżeń i pomówień, a bywało też, że cenę najwyższą.

Sprawa śmierci Andrzeja Leppera jest sztandarową sprawą pokazującą oblicze III RP?

W moim przekonaniu tak właśnie jest. Sprawa śmierci Andrzeja Leppera pokazuje, że III RP była systemem kłamstwa i zbrodni. Lepper nie popełnił samobójstwa i myślę, że nikt, kto przeczyta książkę pt. Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera, nie będzie miał w tym względzie najmniejszych wątpliwości. Zasadnicze pytanie brzmi: jak to możliwe, że ważny polityk, były wicepremier i wicemarszałek sejmu zostaje zamordowany i nikogo nie interesuje ani wyjaśnienie prawdziwych okoliczności, ani wskazanie sprawców tej zbrodni? To pytanie retoryczne. To, że formalnie dotąd nikt nie udzielił na nie odpowiedzi, mówi więcej o III RP, niż jakiekolwiek słowa.

Jak to się stało, że Andrzej Lepper, pokazywany jako „człowiek znikąd”, dotarł do największych tajemnic państwowych?

Andrzej Lepper wszedł w bardzo „niebezpieczne związki” zarówno z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, jak i – a może przede wszystkim – ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy, a za jej pośrednictwem z rosyjskimi służbami specjalnymi. Służby specjalne z jednej strony takich ludzi jak Andrzej Lepper wykorzystywały, stosując metody nacisku i szantażu, z drugiej dbały o to, by tacy ludzie robili karierę. Bo im więcej znaczą, tym bardziej będą przydatni. Według takiego właśnie mechanizmu SBU Andrzeja Leppera szantażowała, a jednocześnie „karmiła” wiedzą. To właśnie tam, na Ukrainie, a konkretnie nad jeziorem Świteź, Lepper dowiedział się o kulisach kontraktu gazowego…

W internecie można zobaczyć filmik „8 minut, które przesądziło o śmierci Andrzeja Leppera”. Andrzej Lepper z mównicy sejmowej wymienia w nim korzyści majątkowe i nazwiska wpływowych polityków, którzy je przyjęli. Czy faktycznie taka wiedza mogą być dla niego niebezpieczna?


Przewodniczący Samoobrony miał świadomość, że wiedza, którą pozyskał, może być dla niego niebezpieczna. Liczył na to, że może dzięki niej wrócić do wielkiej polityki, ale zarazem zdawał sobie sprawę z tego, że jest to wiedza niebezpieczna dla bardzo ważnych osób, która może stanowić zagrożenie dla bardzo poważnych interesów. To była wiedza z gatunku takiej, która może albo człowieka wynieść wysoko, albo zakopać półtora metra pod ziemią. Niestety, stało się to drugie…

Operacja wyszydzania Andrzeja Leppera trwała wiele lat, ale szczególne rozmiary zyskała po ujawnieniu przez niego sprawy więzień CIA w Polsce. Ci, którzy ją wówczas rozpętali, wiedzieli, że Lepper mówi prawdę?

Oczywiście że wiedzieli. I właśnie dlatego niszczyli jego reputację. Tak to działa, trochę jak w lotnictwie i dotyczy nie tylko Andrzeja Leppera: najsilniejszy ostrzał jest wtedy, gdy jesteś bezpośrednio nad celem. Ludzie, którzy mieli dużą wiedzę i byli blisko prawdy, w III RP byli niszczeni systemowo, tym bardziej niszczono ich wiarygodność i reputację, im bardziej zagrażali poważnym interesom i wpływowym osobom, które za nimi stały. Za swoje odkrycia płacili wysoką cenę oskarżeń i pomówień, a bywało też, że cenę najwyższą.

Czy może Pan zdradzić, skąd Andrzej Lepper posiadł wiedzę o kontrakcie gazowym, co jest uważane za jedną z przyczyn jego śmierci?

Uzyskał ją od takich ludzi jak Mykoła Hinajło* i jego „znajomi” z SBU i z rosyjskich służb specjalnych, czyli od ludzi, którzy z jednej strony Andrzeja Leppera kontrolowali i szantażowali, z drugiej jednak zależało im, by polityk ten powrócił do wielkiej polityki. Mieli już na niego swojego widoki…

Ten kontrakt, niby znany, jest wciąż bardzo tajemniczy. Dlaczego? Co tak naprawdę oznaczał on dla Polski?

Oznaczał, że w sposób niebywały przepłacaliśmy i wciąż przepłacamy za rosyjski gaz – blisko miliard dolarów rocznie przez kilkanaście lat, a Gazprom uzyskał także inne profity, takie jak anulowanie długu i korzystne rozwiązania w systemie własnościowym operatora przesyłowego. Panowie Waldemar Pawlak i Donald Tusk mają naprawdę wielki tupet, nazywając ten kontrakt sukcesem. Tak podpisany kontrakt z pewnością był sukcesem, ale strony rosyjskiej. I tylko rosyjskiej.

Pamiętam, że w lutym 2010 r. podczas spotkania z kilkoma politykami PiS-u w sejmie padły słowa, że podczas pobytu w Moskwie w sprawie tego właśnie kontraktu Waldemar Pawlak nagle gdzieś zniknął „na dwie godziny”. Urwał się na piwo, czy miał tam coś do załatwienia?

Odpowiedzi na to pytanie mogę udzielić dopiero po zwolnieniu mnie z tajemnicy państwowej, co dotąd nie nastąpiło.

Czy jest możliwe, że w sprawie kontraktu gazowego doszło do zdrady interesów Polski?

Odpowiedź na to pytanie z pewnością przyniesie śledztwo, które wszczęto w związku z faktami ujawnionymi w książce Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera. Oczywiście pod warunkiem, że prokuratorom oraz ich przełożonym wystarczy determinacji i odwagi, by pójść wskazanymi przez nas – przeze mnie i Wojtka Sumlińskiego – tropami. Jeżeli tak się stanie, mogę zapewnić, że będzie ciekawie.

Miało dojść do spotkania Andrzeja Leppera z Jarosławem Kaczyńskim, zorganizowanego za pośrednictwem Tomasza Sakiewicza z „Gazety Polskiej”. Andrzej Lepper zginął właśnie dlatego, że mógł powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu za dużo?

Jarosław Kaczyński nie ufał Andrzejowi Lepperowi i miał po temu swoje powody. I właśnie dlatego Tomasz Sakiewicz sondował, na ile Andrzej Lepper ma do przekazania przewodniczącemu PiS-u realną wiedzę, a na ile jest to z jego strony pewien rodzaj gry. Lepper nie zdążył powiedzieć tego, co wiedział, a szkoda, bo gdyby zdążył, najnowsza historia Polski mogłaby potoczyć się inaczej. I wiele spraw, dotąd niejasnych, byłoby dziś w pełni zrozumiałych dla opinii publicznej.

Z tego co Pan mówi, wynika, że rodzaj informacji posiadanych przez Andrzeja Leppera był takiego kalibru, iż nawet jeśli zabrał je do grobu, gdzieś powinny zostać „kopie”. Czy one istnieją?

Kopie zostają zawsze. Tak było w 1989 i nie inaczej jest teraz, bo z punktu widzenia pragmatyki służb specjalnych ich zniszczenie byłoby po prostu marnotrawstwem.

W sprawie śmierci Andrzeja Leppera ważna wydaje się osoba mecenasa Ryszarda Kucińskiego, będącego, jak to Pan określił, „na pasku wojskowych służb”. Służby wiedziały, jak groźny jest dla nich Lepper i podstawiły mu swojego człowieka? Skąd wiadomo, że to człowiek wojskowych służb?

Proszę wybaczyć, że na to pytanie nie odpowiem wprost. A nie odpowiem, bo patrząc z mojej perspektywy byłaby to odpowiedź na pytanie: skąd wiadomo, że woda jest mokra? Zresztą bardzo dokładnie wyjaśnił to w swoich książkach Wojtek Sumliński, który w sprawie byłego prokuratora, a później znanego warszawskiego adwokata, Ryszarda Kucińskiego, wyłożył całą wiedzę, jak karty w pasjansie. I jest to wiedza prawdziwa.
Jeśli ABW otoczyło Andrzeja Leppera całą siecią podsłuchów, jeśli w grę wchodziły działania z zakresu tzw. płytkiego wywiadu, to znaczy, że polskie służby posiadły ogromną wiedzę o tym człowieku. Czy w sprawie śmierci Andrzeja Leppera nie jest przypadkiem tak, że służby zostały wykorzystanie nie tyle do ochrony bezpieczeństwa państwa polskiego, co do ochrony polityków, którzy narazili Polskę na niebezpieczeństwo?

Nie mogę na to pytanie odpowiedzieć bez narażania się na ujawnienie tajemnicy państwowej. Mogę natomiast z całą mocą stwierdzić, że w III RP służby specjalne częstokroć zajmowały się nie tyle ochroną bezpieczeństwa państwa, co bezpieczeństwa polityków, którzy, delikatnie rzecz ujmując, nie byli bielsi niż biel.

Panie majorze, w prokuraturze przedstawił Pan „twarde dowody” w sprawie śmierci Andrzeja Leppera i kontraktu gazowego. Jak zostały przyjęte? Czy coś się dalej dzieje? Prokuratura podjęła jakieś działania? Możemy się spodziewać np. ekshumacji ciała śp. Andrzeja Leppera?

Gwoli ścisłości – powiedziałem prokuratorowi tyle, ile powiedzieć mogłem, nie zdradzając tajemnicy państwowej, bo, jak podkreśliłem to wcześniej, dotąd nikt z tajemnicy państwowej mnie nie zwolnił. Ale w moim najgłębszym przekonaniu powiedziałem dość, by prokurator nie miał najmniejszych wątpliwości, że w śmierć Andrzeja Leppera były zaangażowane tzw. osoby trzecie. Powiem to jeszcze raz, by zostać dobrze zrozumianym: nie ma najmniejszych wątpliwości, że Andrzej Lepper został zamordowany. A jeżeli tak, to automatycznie nasuwa się pytanie: kto zabił i dlaczego? Jeżeli prokuratorom oraz ich przełożonym wystarczy determinacji i odwagi, by idąc wskazanymi przez nas tropami poszukać odpowiedzi na te pytania, dojdziemy do spraw kluczowych dla zrozumienia, czym była III RP. I do ludzi, którzy odpowiadają nie tylko za tę zbrodnię.

A jeżeli śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera znowu utknie w martwym punkcie? Co wtedy?

Byłoby bardzo źle. Bo oznaczałoby to, że wciąż uczestniczymy w grze, w którą gramy od początku powstania III RP, a w której chodzi nie o to, by króliczka złapać, lecz o to, by go gonić. A wtedy moglibyśmy sobie powiedzieć: „tyle się zmieniło, a nic się nie zmieniło”. Tak jak dotychczas, przez ostatnich trzydzieści lat. Chcę wierzyć, że tym razem będzie inaczej.

* Mykoła Hinajło – oficjalnie „tylko” były major Armii Radzieckiej, później prawosławny duchowny z przygranicznego Włodzimierza Wołyńskiego, był doradcą Andrzeja Leppera. Już dziesięć lat temu sprawę jego przeszłości i kontaktów z Andrzejem Lepperem na polecenie ówczesnego koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermana sprawdzało ABW (przyp. Red.).

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4716-byly-mjr-abw-tomasz-budzynski-nie-ma-najmniejszych-watpliwosci-ze-andrzej-lepper-zostal-zamordowany#.WO5KiMnmTSo.facebook

wtorek, 21 marca 2017

JESTEŚ NIEWOLNIKIEM WE WŁASNYM KRAJU ! „Albo pracujecie za grosze po 12 godzin, albo bierzemy Ukraińców”

To się dzieje w Polsce! Niemiecka firma do pracowników z Mielca: „Albo pracujecie za grosze po 12 godzin, albo bierzemy Ukraińców”



W piątek rano pracownicy mieleckiej firmy Kirchoff Automotive Polska, mieszczącej się w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, przystąpili do strajku. Domagali się polepszenia warunków pracy. Dyrekcja postawiła ultimatum: jeśli nie wrócicie do pracy w ciągu 24 godzin, na wasze miejsce przyjdą Ukraińcy.

W piątek około 9 wszyscy fizyczni pracownicy firmy Kirchoff opuścili swoje stanowiska pracy. Protestowali przeciwko obecnym warunkom pracy. Domagali się o 100 proc. lepszych płac, za pracę w weekendy i podwyższenia stawki godzinowej – informował autor lokalnego bloga wcj24.pl .

GDZIE SĄ TE ZAFAJDANE ZWIĄZKI ZAWODOWE Z TYMI WSPANIAŁYMI TRADYCJAMI ??!

„Powiedziano nam, że jeśli nie przyjdziemy w sobotę czy niedzielę do pracy, zostaniemy zwolnieni dyscyplinarnie. Dyrektorzy straszą że jeśli nie chcemy na takich warunkach pracować to chętnie na nasze miejsce przyjadą Ukraińcy. Dziennie produkujemy nawet około 30 ton metalowych części. Ktoś musi przerzucić to przez ręce” – powiedział dziennikarzowi w rozmowie telefonicznej pracownik tłoczni.

Kierownik tłoczni przesłał załodze maile, w których poinformował, że nieprzyjście do pracy w sobotę, albo niedzielę będzie miało surowe konsekwencje, włącznie ze zwolnieniem.

„Często nie przestrzega się tu przepisów BHP aby zrobić wszystko tak jak życzy sobie zarząd firmy. Robią wszystko żeby tylko zwiększyć normy. Do dziś mamy w pamięci tragedię z 2008 roku. Wtedy na trzeciej zmianie zginął jeden z pracowników. Nie chcemy aby ciągłe zwiększanie norm skończyło się kolejnym śmiertelnym wypadkiem. Pośpiech w pracy przy tak niebezpiecznych maszynach które obsługujemy to nic dobrego” – mówił wcj24.pl inny pracownik firmy.

Na temat pracy w Kirchoff Automotive Polska krytycznie wypowiadali się też użytkownicy forum gowork.pl. „Ostatnimi czasy bardzo się pogorszyło. Chodzi o to że starzy dobrze pracujacy pracownicy nie są doceniani. Do pracy przychodzą nowi i mają niecałą złotówkę mniej na starcie niż ci którzy pracują ponad 10 lat. No to nie jest w porządku. Na siłę szukają teraz rąk do pracy i firma chyba zatraca wartości jakie jej przyświecały na samym początku”. – pisał w lutym jeden z nich.


„Powód strajku?
– Praca 5 dni w tyg po 12 godzin
– Chłopaki z tłoczni klepią maratony w postaci 7-9 dni bez przerwy
– soboty do odbioru
– kosmiczne normy
– podejście „góry” do pracownika
– śmieszne podwyżki rzędu średnio 0.90 groszy (przydupas dostanie 1.2zł, a „szarak” 60 groszy BRUTTO!!!
– z trzech firm jakie są w Polsce mamy najniższe stawki
– nowo przyjęty pracownik ma ok 50-70 groszy mniej na stawce godzinowej od pracownika z kilkuletnim doświadczeniem”.

Firma Kirchoff Automotive produkuje szkielety strukturalne nadwozi i podwozi samochodowych. Stanowi część międzynarodowej grupy, zatrudniającej 9 000 pracowników w około 30 zakładach produkcyjnych w 11 krajach. W Polsce firma ma trzy zakłady: w Mielcu, Gliwicach i Gnieźnie, korzystając m.in. z udogodnień i zwolnień podatkowych w Specjalnych Strefach Ekonomicznych.

Zarząd firmy ma dwa tygodnie żeby porozumieć się z załogą. Jeśli nic się nie zmieni, pracownicy zapowiadają, że znowu odejdą od swoich stanowisk.

O sytuacji pracowników firmy Kirchoff odwołali się dzisiaj na demonstracji ONR w Warszawie, działacze tej organizacji, zobacz tutaj: Demonstracja ONR: „Stop ukrainizacji rynku pracy i ściągania migrantów ze wschodu” [VIDEO]

Masowe sprowadzanie tanich ukraińskich pracowników do Polski zaczyna przypominać podobną sytuację między Meksykiem i USA, gdzie Latynosi opanowali ogromną część rynku pracy, co ostatecznie stało się powodem wygranej Donalda Trumpa. Zdaniem ekspertów opieranie polskiej gospodarki na taniej sile roboczej ze Wschodu hamuje wzrost płac i uniemożliwia rozwój bardziej zaawansowanych gałęzi gospodarki, w które przedsiębiorcy musieliby zainwestować w przypadku braku łatwego dostępu do zgadzających się na pół-niewolnicze warunki zatrudnienia pracowników z Ukrainy.

Czytaj: Ekspert: „Ukrainizacja rynku pracy zabija wzrost płac Polaków”. Import taniej siły roboczej to wypychanie młodych na emigrację, upadek gospodarki i wynarodowienie kraju

Czytaj też: Uwaga przedsiębiorcy, kontrole skarbówki mogą być nielegalne! Kompletny chaos w KAS. A Morawiecki? Każe kręcić reklamówki z fałszywych kontroli!

niedziela, 26 lutego 2017

ATOMOWY ADI - w końcu coś napisali bo plebs nie wierzył !

Hitler miał bombę atomową!


Gazety w Niemczech i Wielkiej Brytanii nie mają wątpliwości – to sensacja historyczna. Chodzi o tajne raporty wywiadu brytyjskiego i amerykańskiego dotyczące budowy przez hitlerowców bomby atomowej. Pochodzące z lat 1944-1947 dokumenty, opatrzone sygnaturą APO 696, obrastały kurzem w Archiwum Narodowym w Waszyngtonie.



Z ujawnionych teraz dokumentów wynika, że na początku października 1944 r. hitlerowcy dokonali pod Ludwigslustem (dzisiejsza Meklemburgia-Pomorze Przednie, ok. 250 km od Szczecina), testu broni atomowej.


Szpiedzy, a potem oficerowie wywiadu USA i Wielkiej Brytanii, opierali się m.in. na relacji niemieckiego pilota testowego Hansa Zinssera, stacjonującego w Penemünde. Podczas jednego z lotów dostrzegł potężny, trwający dwie sekundy błysk, a potem w niebo wzniosła się ogromna chmura w kształcie grzyba – to efekty charakterystyczne dla wybuchu bomby atomowej.

Relację Zinssera agenci uzupełnili informacjami od niemieckich inżynierów i chemików. Wynika z nich, że hitlerowska bomba atomowa nie miała takiej siły jak bomby zrzucone przez Amerykanów na Japonię, ale ta próba udowodniła, że na kilka miesięcy przed kapitulacją III Rzeszy naziści byli bliscy stworzenia broni nuklearnej o wielkiej sile rażenia.
http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/hitler-mial-bombe-atomowa-wynika-z-tajnych-dokumentow/fcpfsbw


... akta obrastały kurzem ..?  coś takiego - amerykanie zwęszyli sensację na miarę światową - bzdura . Kto choć troszkę interesował się III rzeszą i  jej poczynaniami wojennymi ten wie co się wydarzyło zaraz po wojnie , a właściwie przed jej zakończeniem . Amerykanie to najwięksi złodzieje technologii na świecie - dlaczego ?  A to z prostej przyczyny kiedy głupie ruskie świętowali zwycięstwo na śmiertelnym wrogiem nad Niemcami Hitlera - ci dość skrupulatnie czyścili magazyny zbrojeniówki III rzeszy i to gdzie sie tylko dało z żydowskim błogosławieństwem bo żeby szukać nalezy jeszcze wiedzieć gdzie ?? 
I tak się składa ,że największy magazyn składowania metali radioaktywnych mieszczących się w Belgii i w bawarii zostały do czysta opędzlowane i wywiezione do USA łącznie z pierwszą prototypową bombą .  Pisząc to do czego zmierzam .. ? To bardzo ważne - jak podają różne źródła zajmujące się wyszukiwaniem powiązań pomiędzy USA i Niemcami odnośnie broni jądrowej jest dość wąskie lecz skrzętnie ukrywane łącznie ze zgonem Adolfa w bunkrze Reichstagu w Berlinie  , a jak wszystkim wiadomo Hitler dożył sędziwego wieku gdzieś w Argentynie tworząc cały czas sieć faszystowskich ugrupowań z fabrykami broni włącznie - ale to temat na potem ...

Nie wiem czy ktoś wie , ale obie bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki były produkcji niemieckiej - prawda ,że to dziwne ???  ale tak musiało być .. Amerykanie nie posiadali własnej bomby i co najważniejsze laboratoria amerykańskie opierały się na wykorzystaniu plutonu - te zrzucone w Japonii były zbudowane na bazie uranu , a uran z kolei był w posiadaniu Hitlera i to on właśnie wyparował z magazynów w okolicach Belgii .. Tak tak prawda nie raz bywa ponura , ale zawsze wyjdzie na jaw choć po czasie długim czasie , ale zawsze .

 Co do samego Hitlera - ten do samego końca usiłował odbudować III i za razem już IV rzeszę i by mu się to udało lecz nie miał możliwości dotarcia do projektów i projektantów broni atomowej , którzy byli uwięzieni w USA , gdzie podpisali umowę . 

Tak Hitler chciał zniszczyć USA z terytorium Chile - nie starczyło czasu  i ludzi bo ci byli ciaglę eliminowani bezpardonowo , a szpicli w miastach ameryki południowej nie raz było więcej niż ludności rdzennej mieszkającej w  jednej miejscowości. 
Po tym czasie Hitler zniknął po raz drugi .....